S – SAGUNTO
Historia zaklęta w kamieniach
Miasto we wschodniej Hiszpanii nad Morzem Śródziemnym (60 tys. mieszkańców), oddalone 30 kilometrów na północ od Walencji.

Sagunto jest podzielone na trzy odrębne dystrykty. Puerto de Sagunto oraz Grau Vell zlokalizowane są na wybrzeżu, natomiast Ciutat Vella znajduje się kilka kilometrów w głąb lądu. Właśnie ta ostatnia część, mimo że jest najmniejsza, wydaje się najciekawsza i najbardziej reprezentatywna.


Do Sagunto przyjechaliśmy pociągiem z Walencji w niecałe pół godziny. Dumą miasta są pozostałości ogromnego kompleksu zamkowego.

Warownię dostrzegliśmy z okien pociągu, już kilka kilometrów przed miastem. Pierwszą osadę założyli tu Iberowie. Na przestrzeni dziejów napotykamy tu ślady kilku cywilizacji (m.in. rzymskiej, arabskiej, chrześcijańskiej i żydowskiej). Zamek ma 2000 lat. Na kartach historii znany jest przede wszystkim z obrony Sagunto przed Kartaginą.

W 219 r. p.n.e. Hannibal szturmował Półwysep Iberyjski. Licząc na odsiecz Rzymu mieszkańcy Sagunto (wówczas Saguntu) dzielnie stawiali opór potężnej armii aż przez osiem miesięcy. Niestety pomoc nie nadeszła. Ostatecznie miasto zostało zdobyte przez Hannibala. To wydarzenie doprowadziło do wybuchu II wojny punickiej między Kartaginą a Rzymem.

Wróćmy jednak do początku naszej wizyty w Sagunto. Po opuszczeniu dworca żwawym krokiem, niczym potężny wódz Kartaginy 🙂 ruszyliśmy na wzgórze zamkowe. Najpierw jednak zajrzeliśmy do surowych wnętrz malutkiego jednonawowego XIII w. kościółka San Salwador.

W drodze na zamek wstąpiliśmy do Juderii – dzielnicy żydowskiej.

W XIV w. Sagunto zamieszkiwała duża społeczność Żydów (nie wolno im było osiedlać się w Walencji). Wędrowaliśmy dalej. Im wyżej tym węższe uliczki.


Na fasadach domów dostrzegliśmy różne mozaiki z motywami świeckimi jak i sakralnymi.


Przed zamkiem trochę przypadkowo odkryliśmy groby żydowskie w pieczarach między ogromnymi głazami.

Ostatni etap w drodze na zamek to dawny rzymski cyrk oraz teatr (Teatro Romano). Siedem lat po zdobyciu przez Hannibala zamku Rzymianie odbili Saguntu Kartaginie. Zbudowali tu wspomniany amfiteatr. Mógł pomieścić nawet 8 tys. widzów. Obecny obiekt jest jedynie imitacją dawnego teatru.

Ruiny ogromnej warowni są dostępne za darmo. Wewnątrz rozciągających się na długości ponad kilometra murów znajduje się aż siedem placów.

Z każdej niemal strony podziwialiśmy rewelacyjne widoki.

Najciekawsze panoramy na pasmo Sierra Calderona były z Plaza de Dos Mayo i dawnej wieży obserwacyjnej.

Po drugiej stronie murów na Plaza de Almenara niegdyś znajdowała się cytadela.


Stąd mieliśmy perspektywę na wybrzeże i dzielnice nadmorskie. Na Plaza Estudiantes urządzono małą ekspozycję archeologiczną. Spacer po warowni to niezwykłe doświadczenie. Fantastyczne panoramy i dwa tysiące lat historii zaklętych w stertę kamieni wokół potężnego zamczyska. Z całym tym historycznym tłem ciekawie korespondowała egzotyczna roślinność.

Po wyjściu z zamku wstąpiliśmy do barokowej kaplicy Bractw Krwi (Ermita de la Sang).


Przechowywane są tam specjalne platformy z figurami świętych używane w procesjach wielkanocnych. W bliskim sąsiedztwie znajduje się XIV w. kościół Narodzenia NMP (Santa Maria de Sagunto). Dawniej był tu meczet. W trakcie wojny domowej niestety kościół utracił większość historycznego wyposażenia.

Za świątynią znajduje się Plaza Mayor – główny miejski plac z ratuszem neoklasycystycznym.

Tam już jednak króluje wielkomiejski zgiełk… Sagunto to małe miasto. Historia jednak ożywa tu na każdym kroku 🙂