H – HUNEDOARA
Potężna warownia Transylwanii
Miasto w środkowo zachodniej części Rumunii, w Siedmiogrodzie (80 tys. mieszkańców). Hunedoara słynie z monumentalnego średniowiecznego zamczyska.

Jego historia rozpoczyna się w XIV w. Zamek przynależał do rodu Andegawenów. Zygmunt Luksemburski przekazał go w podziękowaniu za zasługi wołoskiemu szlachcicowi Vojkovi. Następnie warownię odziedziczył Jan Hunyady (od nazwiska nazwa miejscowości).

W herbie rodu znajdował się kruk (łac. corvus). Stąd też można spotkać się również z określeniem zamek Korwina, czyli po prostu Hunyadych. Wybitny wódz węgierski rozbudował w połowie XV w. budowlę do rozmiarów potężnej twierdzy. Powstały dwa pierścienie murów obronnych oraz wieże zamkowe. Syn Hunyadyego, węgierski monarsza Maciej Korwin przebudował natomiast fragmenty zamku w stylu renesansowym.

W XVII w. z kolei, późniejszy właściciel, książę siedmiogrodzki Gabor Bethlen zmienił część wyposażenia wnętrz w stylu barokowym. W XIX w. pożar spowodował wielkie zniszczenia. Zamek na szczęście odrestaurowano. Wjeżdżając do miasta już z daleka można dostrzec potężną zamkową konstrukcję. Gotycka bryła prezentuje się imponująco. Niestety obecne prace renowacyjne nieco psują percepcję.

Do zamku wchodzę przez drewniany most nad rzeką Zlasti. Za mostem usytuowana jest Nowa Wieża Bramna. Z platformy widokowej na wieży rozciąga się fajna perspektywa. Fajna, ale tylko w jednym kierunku… W Hunedoarze za czasów Ceaușescu powstał kombinat górniczo – hutniczy. Do dzisiaj dawne molochy wielkich pieców w sąsiedztwie jednego z najwspanialszych gotyckich zamków Europy tworzą koszmarny dysonans.

Jeśli spojrzycie w drugą stronę nie umkną waszej uwadze „postkomunistyczne potwory”. Dobre wrażenie sprawia zamkowy dziedziniec z Pałacem Administracyjnym i Samotną Wieżą. Na lewo znajduje się renesansowa loggia z czasów Macieja Korwina.

Tuż za nią, na wewnętrznym dziedzińcu zwracam uwagę na XV w. studnię. Legenda głosi, że trzem tureckim więźniom obiecano wolność za wykopanie studni. Po piętnastu latach dokopali się do źródła (28 metrów głębokości). Niestety obietnicy nie dotrzymano. Jeden z jeńców wyrył inskrypcję macie wodę, ale nie macie serca. Zgodnie z podaniami do zamkowych lochów wtrącono na okres siedmiu lat Włada Palownika, czyli słynnego Drakulę.

Spacerując po zamku dłużej zatrzymuję swój wzrok na niewielkiej romańskiej kaplicy.

Spośród wszystkich komnat najciekawiej moim zdaniem prezentuje się Sala Rycerska. Wnętrze jest surowe. Zdobią je jedynie filary, które wspierają interesujące sklepienia krzyżowo – żebrowe.

Godna uwagi jest również Sala Rady. Przemierzając zamkowe fortyfikacje zwracam szczególną uwagę na Wieżę „Neboisa” (w tłumaczeniu dosłownie nie bój się – nazwa pochodzi od serbskich najemników). Wieża oddalona jest od głównego pierścienia obwarowań. Prowadzi do niej ponad 30 metrowa galeria.


Warto zajrzeć również do Wieży Capistrano (nazwa od zamkowego spowiednika Jana Kapistrana, który wspierał Hunyada). Wewnątrz wieży zachował się oryginalny gotycki kominek. W części barokowej uwagę absorbuje jadalnia zamkowa.

W jej pobliżu znajdują się ekspozycje czasowe i już zupełnie współczesne instalacje artystyczne.

Zwiedzanie zamku w Hunedoarze to wyjątkowa podróż po mrocznych zakamarkach historii. Polecam każdemu 🙂