B – BERNINA EXPRESS
Przez Alpy w czerwonym pociągu
Słynny panoramiczny pociąg, który łączy Szwajcarię z Włochami. Podróż przebiega przez najbardziej spektakularną trasę kolejową w Alpach.

Operatorem połączeń na trasie pomiędzy południowo wschodnią Szwajcarią a włoskim Tirano są Koleje Retyckie. Często możemy spotkać się z określeniem „czerwony pociąg”. To trochę na wyrost. Tak naprawdę wszystkie obsługiwane połączenia realizowane są czerwonymi pociągami…. Bernina Express to jednak nie jest zwykły pociąg regionalny, to ekspres panoramiczny.

Linia kolejowa powstała na początku XX w. Połączono piękną Dolinę Engadyny w największym szwajcarskim kantonie Gryzonia z Lombardią we Włoszech. Cała trasa przebiega przez górskie przełęcze. Linię zaprojektowano bez zastosowania tradycyjnej zębatki. Pociągi przemieszczają się dzięki przyczepności kół do szyn. Ten odcinek to inżynieryjny majstersztyk. Należy do jednych z najbardziej stromych fragmentów linii kolejowych na całym świecie. Nachylenie momentami sięga 70 promili. W 1973 r. Koleje Retyckie uruchomiły pociągi pospieszne pod nazwą Bernina Express. Dzisiaj turyści w komfortowych warunkach mogą podziwiać malownicze alpejskie pejzaże z perspektywy panoramicznych szyb pociągu.

Te szyby bywają też przekleństwem. Nie ma możliwości, żeby je otworzyć. Gdy robimy zdjęcia często tworzą się refleksy świetlne… Czasami podróżni wracają tą samą trasą, ale regionalnymi pociągami, w których można już otwierać okna wagonów. Trasa Bernina Express przebiega od najstarszego miasta Szwajcarii Chur, przez Sankt Moritz do Tirano. Na całym odcinku (liczącym 144 kilometry), którego pokonanie zajmuje ok. 4,5 godziny, napotkamy 196 mostów i 5 5tuneli.

Niedawno przejechałem wraz z grupą leśników fragment o połowę krótszy, bo z Sankt Moritz do Tirano (ok. 2,5 godziny). To znacznie ciekawszy etap. Wcześniej z godnych odnotowania atrakcji, nie zobaczyliśmy wspartego na sześciu łukach wiaduktu Landwasser, wysokiego na 65 metrów oraz długiego na prawie sześć kilometrów tunelu Albula. Do pociągu w Sankt Moritz (o tym urokliwym miasteczku innym razem) wsiedliśmy ledwie kilka minut przed planowanym startem. Jedna pani z naszej grupy zgubiła telefon. Musiałem w biegu gnać na komisariat policji, gdzie został przekazany przez osobę, która go znalazła. Mknąc na stację nieustannie spoglądałem na zegarek. W Szwajcarii punktualność jest na wagę złota… Szczęśliwie zdążyłem na czas 😊

Początek trasy był relatywnie płaski. Stacja w Sankt Moritz znajduje się na wysokości 1775 m n.p.m. Podobnie usytuowana w bliskim sąsiedztwie Pontresina.

Dalej już jednak wspinaliśmy się mocno pod górkę aż do najwyższego punktu na całej trasie Ospizio Bernina (2253 m n.p.m.). Z przełęczy Bernina można wyruszyć na szlak i pokusić się zdobyć Spitz Bernina (4049 m n.p.m.). Nieopodal stacji dostrzegam dwa sztuczne jeziora: Lago Bianco (Białe) oraz Lej Nair (Czarne), które stanowią wododział między rozlewiskiem Morza Śródziemnego i Morza Czarnego.

Tutaj też wypatrujemy charakterystyczny wierzchołek Diavolezza (2978 m n.p.m.) oraz lodowiec Morteratsch. Słynna „diablica” według legend wabiła na zgubę okolicznych pasterzy. Jednym z nich był młodzieniec Aratsch, który zginął w szczelinach lodowca. Jego ukochana dowiedziawszy się o tym krzyknęła spoglądając na szczyt Diavolezza Mort ais Aratsch, czyli Aratsch nie żyje. Dzisiaj Diavolezza to popularna wśród Helwetów stacja narciarska.

W Alp Grüm (2091 m n.p.m.) słyszymy przez głośniki zapowiedź 10 minutowej przerwy. Nadarza się okazja, żeby sfotografować piękne alpejskie pejzaże, nie przez szybę, i nacieszyć się zjawiskowymi widoczkami 🙂

Chłoniemy tę chwilę z uśmiechem na twarzy. Rewelacja. Szkoda, że to tylko dziesięć minut…. Ruszamy dalej. W komfortowych fotelach delektujemy się fantastycznymi krajobrazami.

Obsługa pociągu częstuje nas czekoladkami i alpejską herbatką. Teraz to już zjeżdżamy dynamicznie z górki. Słowo dynamicznie jest tu trochę przekoloryzowane. Pociąg porusza się ze średnią prędkością niewiele ponad 50 km/h. Kolejna stacja Poschiavo usytuowana jest na wysokości 1014 m n.p.m. Stąd widać zielone doliny, winnice i sady. Zmienia się zupełnie krajobraz. Podziwiamy malownicze położone w dolinie jezioro Lago Di Poschiavo.

Przed włoską granicą przejeżdżamy interesującym spiralnym wiaduktem Brusio z 1908 r. Zataczamy pełne koło na odcinku zaledwie 142 metrów. Taki mały rollercoaster ! Ostatnia stacja już po stronie włoskiej to Tirano (429 m n.p.m.). Tutaj już z daleka podziwiamy przepiękną XVI w. Bazylikę Della Madonna Di Tirano.

Ostatni odcinek czerwony pociąg przemierza ulicami włoskiego miasteczka niczym tramwaj. Po wyjściu z pociągu zwiedzamy urokliwe Tirano. O tym jednak już innym razem. Bernina Express i całą malowniczą trasę, którą przemierza pociąg, wpisano na listę UNESCO.

To niezwykła przejażdżka od lodowców aż po palmy (lub odwrotnie, jak kto woli) pozostanie na długo w pamięci.

Pomogą w tym pociągowe souveniry 🙂