P – PARDUBICE
Konie, pierniki i historyczne zabytki
Miasto nad Łabą w środkowej części Republiki Czeskiej, oddalone 120 kilometrów na wschód od Pragi (90 tys. mieszkańców). Wydaje się, że Pardubice są miastem nieco pomijanym. Czasem zdarza się, że podróżujący od strony Kotliny Kłodzkiej w stronę Pragi zahaczą jeszcze o znajdujący się w pobliżu autostrady Hradec Kralove. Do Pardubic jednak już nie zawsze po drodze… Miasto ma całkiem sporo do zaoferowania.

W świadomości turystów kojarzy się głównie z Wielką Pardubicką – organizowanym od ponad 150 lat najtrudniejszym wyścigiem konnym w Europie. Pardubice to jednak nie tylko konie… Przyjechaliśmy tu pociągiem właśnie z Hradca. Nasza wizyta zbiegła się z jarmarkiem Bożonarodzeniowym. W hali dworca od razu rzucają nam się w oczy dwie mozaiki.

Jedna przedstawia mapę dawnej Czechosłowacji. Druga przenosi nas w astronomiczny świat zodiakalnych znaków. Po wyjściu z dworca dostrzegamy postument Jana Kašpara. To pochodzący z Pardubic wybitny inżynier i pierwszy czeski pilot.

Aleją Pokoju (Třída Míru) zmierzaliśmy w stronę centrum.

Po drodze zwróciliśmy uwagę na ciekawy budynek Teatru Wschodnioczeskiego zbudowany na początku XX w. w stylu art déco.

Najkrótsza droga na starówkę prowadzi przez Zieloną Bramę. Ta XV w. gotycka budowla stanowiła dawniej system miejskich fortyfikacji. Mierzy ponad 60 metrów wysokości.

Niestety ze względu na remont nie dane nam było wejść na szczyt wieży. W jej sąsiedztwie można nabyć pardubickie pierniki. Ten smakołyk wypieka się w Pardubicach od XVI w. To jeden z symboli miasta. Pardubicki piernik posiada najwyższy certyfikat jakości podlega nawet ochronie prawnej. Kilka kilometrów na północ od miasta we wsi Raby znajduje się piernikowe muzeum (Perníková chaloupka). Przyjedziemy tam jednak innym razem… Przed nami Perštýnské náměstí, czyli pardubicki rynek. Kilka minut po 12 ruch jest umiarkowany. Stragany, scena koncertowa, karuzele, świąteczne iluminacje robią wrażenie.

Za kilka godzin będzie jeszcze ciekawiej… Podziwiamy piękne pastelowe kamienice.

Do ciekawszych należą: Dom u Jonasza oraz kamienica ze św. Wacławem.


Najważniejszym budynkiem jest zbudowany w stylu renesansowym miejski ratusz.

Na jego fasadzie znajdują się cztery rzeźby postaci symbolizujące cnoty: uczciwość, męstwo, dobro i praworządność. Fasada ratusza jest pięknie ozdobiona dekoracyjną techniką sgraffito. Pośrodku rynku znajduje się kolumna maryjna z XVII w.

Jak wszystkie tego typu obiekty powstała jako wotum dziękczynne za uratowanie miasta przed zarazą. Na samej górze dostrzegamy figurę Matki Bożej. U podnóża kolumny natomiast usytuowano figury ważnych czeskich świętych.

Na północ od rynku znajduje się renesansowy zamek. Historia zamku sięga XIV w.

Renesansowa przebudowa dokonała się za sprawą Pernsteinów – jednego z najbardziej wpływowych rodów szlacheckich w Czechach. W zamku ma swoją siedzibę Muzeum Wschodnioczeskie.

Zanim dotarliśmy na dziedziniec spostrzegliśmy… pawie. Aura nie była szczególnie łaskawa dla tych dumnych ptaków. Tymczasem kilka kolorowych dostojnych przedstawicieli gatunku swobodnie przemieszczało się wokół zamku.

Nieopodal rzeka Chrudimka wpływa do Łaby. My jednak wróciliśmy się i przeszliśmy przez most nad Chrudimką. Naszym kolejnym celem były Młyny Automatyczne (Automatické Mlýny).

To ciekawy kompleks industrialny. Zaprojektowane w stylu art. deco na początku XX w. przez Josefa Gočára – czołowego przedstawiciela awangardy czeskiej, dla braci Winternitz budynki pełniły funkcję młyna przez prawie całe poprzednie stulecie. Od kilkunastu lat, po rewitalizacji pełnią funkcje kulturalne.

Znajdujemy tu centrum sztuki, kawiarnię i restaurację. Organizowane są koncerty oraz konferencje. W centrum edukacyjnym „Sfera” można wziąć udział w przeróżnych zajęciach kreatywnych. Wróciliśmy na pardubicki rynek. Zakupiliśmy pierniki.

Chłonęliśmy świąteczną atmosferę degustując wino korzenne i wpatrując się w bożonarodzeniowe ozdoby, wsłuchując w znane melodie i degustując korzenne wino…

Nasyceni świątecznym klimatem zawędrowaliśmy do kościoła św. Bartłomieja.

Ta XVI w. świątynia służyła jako miejsce pochówku rodziny Pernstejnów. Kościół cechuje się różnorodnością stylów. Dominują nawiązania do późnego gotyku i renesansu. Po drugiej stronie ulicy vis a vis kościoła znajduje się restauracja Struhadlo. Wstąpiliśmy i nie pożałowaliśmy. Tradycyjne czeskie knedliki smakowały wybornie… 🙂 Wychodząc zauważyliśmy sporo kibiców zmierzających w stronę stadionu zimowego. Kilkukrotny zwycięzca czeskiej ligi HC Dynamo Pardubice za chwilę rozegra mecz hokejowy. Atmosfera jest znakomita. Pozdrawiają nas rodziny z małymi dziećmi… My tymczasem powolutku kierujemy się w drogę powrotną. Wstępujemy jeszcze na kawę do legendarnej kawiarni w Parudubicach – Café Bajer Pardubice. Wchodząc do lokalu przenosimy się w klimat lat 20-tych XX w. Wszędzie na ścianach dostrzegamy stare przedmioty.

Gdzieś dalej słychać skrzeczące papugi i starą grającą płytę. Piękne klimatyczne miejsce. Niestety trochę ocenę jednak zaniża obraz Matki Boskiej… nad pisuarem. Wracamy na dworzec spoglądając w punkcie informacji turystycznej w herb miejscowości. Tam widnieje… pół konia.

Według legendy podczas walk we Włoszech w XII w., czescy żołnierze uciekali przed najeźdźcą. Na konia rycerza Jeszka spadła krata bramy przecinając zwierzę na pół. Rycerz zdołał zanieść konia do obozu. Legenda wpisała się w historię miasta… Opuszczamy Pardubice z myślą powrotu. Następnym razem odwiedzimy również Narodową Stadninę w Klaudrubach. A może zobaczymy też Wielką Pardubicką…