H – HELSINKI
Białe miasto północy
Stolica i największe miasto Finlandii (650 tys. mieszkańców). Białe Miasto Północy, bo tak zwykło się mówić o fińskiej stolicy, nie cieszy się opinią najpiękniejszej skandynawskiej stolicy. Przyznaję, że architektonicznie nie może równać się ze Sztokholmem, czy Kopenhagą (https://www.radekfogel.pl/2023/02/10/kopenhaga/). Warto jednak spędzić tu przynajmniej jeden dzień. Helsinki stanowią trochę dziwną mozaikę architektury współczesnej, eklektycznej, secesji a nawet futurystycznej.

Nie brakuje tu oczywiście wpływów skandynawskich mocno sprzężonych z naturą, ale też przykładów zabudowy sowieckiej. Do stolicy Finlandii przypłynęliśmy wcześnie rano promem z Tallinna.

Pierwsze wrażenie nie było zbyt zachęcające. Okolice West Terminal spowite poranną mgłą, odcieniami szarości nie zintensyfikowały w nas wigoru. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do rzeźby Sikającego Złego Chłopca (Bad Bad Boy). Instalacja wzbudza skrajne emocje. Moim zdaniem wygląda komicznie strasznie. Karykaturalny posąg 8,5 metrowego chłopca intryguje i daje do myślenia… Zastanawiając się co autor miał na myśli w pewnym momencie zostałem zwyczajnie… olany 🙂

Po Helsinkach przemieszczaliśmy się wyłącznie pieszo. Minęliśmy Muzeum Sztuki HAM (Helsinki Art Museum) z ekspozycją poświęconą Tove Jansson – popularnej pisarki i ilustratorki, autorki „Muminków”. Wnętrz jednak nie zwiedzaliśmy. Spojrzeliśmy jedynie na dziwaczną rzeźbę mewy nad wejściem.

Dwieście metrów dalej znajduje się jeden z najbardziej popularnych obiektów sakralnych w Helsinkach – kościół w skale (Temppeliaukio). Ewangelicko-Augsburska świątynia powstała w skale z granitu w latach 60-tych XX w. Kościół usytuowany jest pod miedzianą kopułą. Ma 24 metry średnicy.

Wewnątrz dominuje prostota. Ze względu na znakomitą akustykę organizowane są tu koncerty. 1,5 km na północny zachód od Temppeliaukio zlokalizowany jest inny charakterystyczny obiekt Helsinek – Pomnik Sibeliusa.

Poświęcony słynnemu fińskiemu kompozytorowi monument został skonstruowany z 600 stalowych rur w kształcie organów.

Obok pomnika dostrzegamy rzeźbę przedstawiającą głowę Sibeliusa.

Tutaj również zderzam się ze sprzecznymi emocjami. Mam problem z obiektywną oceną pomnika. Ciekawa kompozycja, czy lichota konstrukcyjna? Rozważania pozostawiamy bez odpowiedzi… Zmierzamy w kierunku Stadionu Olimpijskiego.

W 1952 r. Helsinki gościły sportowców z całego świata organizując Igrzyska Olimpijskie. Przed obiektem znajduje się pomnik chyba najbardziej znanego fińskiego sportowca Paavo Nurmiego – 9-krotngo mistrza olimpijskiego w biegach długodystansowych.

Kupujemy bilet do muzeum i na stadion. Spoglądamy na galerię dawnych sportowych fotografii. Wchodzimy na 72 metrową wieżę widokową. Z wieży natomiast mamy rewelacyjny widok nie tylko na Stadion Olimpijski, ale też oczywiście piękną panoramę na Helsinki.

W pobliżu stadionu odkrywamy Ogród Zimowy. Niezwykle inspirujące miejsce.

Jesteśmy pod wrażeniem kaktusiarni i palmiarni. Przeszliśmy już ok. 10 kilometrów. Najwyższa pora na krótki odpoczynek w pięknych okolicznościach przyrody…

Po przerwie podążaliśmy wzdłuż jeziora Toolonlahti. Minęliśmy ciekawe budynki sali koncertowej Fińskiej Opery Narodowej oraz Centrum Kongresowego. Odwiedziliśmy jedną z najnowocześniejszych bibliotek w Europie – Oodi. Oryginalną konstrukcję przypominającą drewniany okręt ze szklanymi tarasami dostrzegliśmy już z daleka.

Oprócz ogromnej ilości książek odwiedzający mogą skorzystać z drukarek 3D, skanerów, studia muzycznego, sali zabaw oraz kawiarni i tarasami widokowymi na ostatniej kondygnacji.

W pobliżu biblioteki przyglądamy się intrygującemu Pomnikowi Drzew Śpiewu.

Nieopodal trudno przeoczyć budynek jednoizbowego Parlamentu Finlandii (Eduskunta).

W bliskim sąsiedztwie znajduje się również Muzeum Narodowe. Po przejściu przez ruchliwe skrzyżowanie znaleźliśmy się na Placu Lasipalatsi. Odkrywamy tu ciekawe instalacje przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Największe zainteresowanie wzbudza jednak Kaplica Ciszy Kamppi. To miejsce wyciszenia i modlitwy. Z zewnątrz, jak i w środku nie ma żadnych dekoracji i ozdób. Miejsce zupełnie nie przypomina świątyni. Na myśl przychodzi mi ogromny ołowiany garnek… 🙂

Po kilku minutach „wyciszenia” przedostaliśmy się w okolice zabytkowego dworca kolejowego (Päärautatieasema). Monumentalny budynek z początku XX w. to mieszanka secesji i art deco. Obok wejścia dostrzegamy cztery ogromne posągi trzymające lampy. Postacie „Niosących latarnie” mają wzbudzić wśród podróżnych poczucie bezpieczeństwa. Charakterystycznym elementem architektonicznym jest tu również niemal 50 metrowa wieża zegarowa.

Z dworcem sąsiaduje Plac Rautatientori z kilkoma ważnymi budynkami: m. in. Fińskim Teatrem Narodowym oraz Muzeum Sztuki Ateneum.


Bardziej reprezentatywny jest jednak znajdujący się kilkaset metrów na wschód Plac Senacki. Symbolem tego miejsca jest ogromna luterańska katedra. Potężny gmach neoklasycystycznej XIX w. świątyni został sfinansowany ze środków przekazanych przez rosyjskiego cara Mikołaja I Romanowa. Ta monumentalna budowla z kopułą wysoką na 62 metry prezentuje się niezwykle dostojnie.

Niestety w trakcie naszej wizyty ze względu na remont częściowo była przysłonięta rusztowaniem.

Katedra robi wrażenie, ale najbliższe otoczenie zupełnie jest już architektonicznie niespójne. Do świątyni prowadzą wielgachne schody. Przed nimi stoi pomnik cara Aleksandra II.

W Polsce pomnik prawdopodobnie zostałby dawno wyburzony. Finowie, mimo oczywistych historycznych animozji z Rosjanami, pomnika nie usunęli. Za rządów Aleksandra II Finlandia cieszyła się znaczną autonomią. W pobliżu znajduje się siedziba premiera i budynek uniwersytetu.

Dowodem niedopasowania architektonicznego Helsinek może być bliska obecność innego obiektu sakralnego – Soboru Uspieńskiego.


To kolejny przykład rosyjskich wpływów. Największą prawosławną świątynię Finlandii charakteryzuje czerwona fasada ze złotymi kopułami.

Tutaj również nie sposób uznać, że sobór koresponduje ze znajdującym się w pobliżu Pałacem Prezydenckim, czy nabrzeżem portowym z Diabelskim Młynem. Przy porcie znajduje się Kauppatori (Placu Targowym). Stąd wypływają stateczki do usytuowanej na sześciu wyspach XVIII w. twierdzy Soumelinna, którą zbudowano w celach obronnych przed inwazją rosyjską. Z atrakcji jednak niestety nie udało nam się skorzystać. Zamiast tego przemieszczaliśmy się między straganami na Kauppatori oraz w pobliskiej zabytkowej Starej Hali Targowej (Vanha Kauppahali).

Doszukiwaliśmy się ciekawych z pamiątek i intrygujących specjałów (m. in. hot dogi z renifera, przeróżne pasty łososiowe, mięso z niedźwiedzia, czy lohikeitto, czyli zupa rybna). Skosztowaliśmy jedynie pastę z renifera (ceny obłędne).

Za portem zlokalizowany jest reprezentatywny deptak fińskiej stolicy Esplanadi. Tak naprawdę to ścieżka parkowa. Mnóstwo tu spacerowiczów, muzycznych grajków, ciekawych rzeźb i instalacji.

Przy Esplanadi dostrzegamy też piękne secesyjne i klasycystyczne kamienice.

Zanim wróciliśmy na West Terminal wstąpiliśmy jeszcze na Plac Kasarmitori. Tutaj znajduje się Narodowy Pomnik Wojny Zimowej upamiętniający fińskich żołnierzy walczących o niepodległość kraju.

Wokół placu powstało Superterrasi – przestrzeń do organizacji imprez, koncertów. Całkiem sporo tu budek barowych, punktów gastronomicznych z relatywnie rozsądnymi (jak na fińskie realia) cenami. Po krótkiej sjeście wróciliśmy na odprawę rejsową do Tallinna. To był długi, piękny dzień. Helsinki godne są rekomendacji. Ze względu na urbanistyczną pewną dysharmonię mogę zrozumieć jednak sceptycyzm u części turystów. Nie udało nam się odwiedzić kilku ciekawych miejsc (Soumelinna, kościół w Kallio, park rozrywki Linnanmäki, czy designerskie sauny Löyly). No cóż… Może następnym razem.